Czy zastanawiałeś się Czytelniku (-czko) jaka jest geneza porządków czynionych w domu (gospodarstwie) ze szczególnym nastawieniem w odniesieniu do Świąt Wielkanocnych?

Czy ma to jakiekolwiek odniesienia do "końca świata"?

W obecnym, zakłamanym świecie, gdzie różnym sprawom nadaje się przeciwne znaczenie, kwestia wiosennych porządków wydaje się mało istotna - zwłaszcza, że w znacznym stopniu tradycja ta zanika.

Już na wstępie zrobiłem (świadomie) błąd pisząc o Świętach Wielkanocnych, gdy faktycznie gruntowne porządkowanie było związane z wiosną.

Kościelny rok kalendarzowy nie za bardzo wyjaśnia genezę wiosennego porządkowania. W Biblii, jeśli ktoś jeszcze czytuje tego gniota, Mojżesz nic takiego nie sugeruje w zaleceniach organizacji życia społecznego. Jest Pascha, ale ta ma być obchodzona jako stan gotowości do Wyjścia, a kto by się w takiej sytuacji zajmował porządkowaniem. Kuczki - to strojenie domów na kształt szałasów. Podobnie inne święta żydowskie nie mają podstaw do zalecania porządków.

A może KK  dał jakieś inne podstawy tego zwyczaju, który był głównie udziałem kobiet?

Tu zapewne wszystkie zdziczałe feministki zawyją o równouprawnieniu i katuszach zadawanych kobietom przymuszanym do tak prozaicznych i męczących czynności. Wszak, w ich mniemaniu, kobieta ma leżeć i pachnieć przyjmując jedynie wygodne pozycje seksualne, a jedyną aktywnością dodatkową może być obwinianie za wszystkie zło świata mężczyzn.

Czyż nie taką postawę ma Edith Kuplenski - jakby nie było czołowa intelektualistka S24? A może p. Magnuszewska, która zainicjowała dyskusję o Bogu, w którego nie wierzy, ale już sama dyskusja wskazuje, że czuje się równa Bogu, bo przecież obgadywanie dotyczy kogoś z kręgu jej zainteresowań.

O innych Paniach nie wspomnę, bo to nie jest tekst na ich temat.

 

Jakie wnioski można z tego wysnuć? Chyba to, że wszyscy (szczególnie kobiety) zainteresowani zniszczeniem istniejącego porządku na świecie są zainteresowani niszczeniem wszelkich zwyczajów podtrzymujących funkcjonowanie świata. Czyli chcą doprowadzić do "końca tego świata".

 

Oszołomska teza? Może - ale tylko jeśli nie bierze się pod uwagę natury świata - pisałem o tym w niedawnej notce.

Tradycja robienia wiosennych porządków jest starsza niż najstarsze religie, a związana z Nowym Rokiem, który obchodzono po równonocy wiosennej.

Porządki wiosenne to magiczne przywracanie stanu świata do początku nowego cyklu życia. Odnowienie warunków w jakich będziemy funkcjonować.

Ta czynność była przywilejem kobiet, bo ich rolą jest (była) kultywacja życia. Mężczyźnie byli dopuszczani tylko do niektórych (zazwyczaj cięższych czynności, bądź takich, które wprowadzały zmiany - bo to było zadanie męskie). Ten podział odzwierciedlał wspólną odpowiedzialność kobiet i mężczyzn za świat, ale na zasadzie równych praw przy różnych obowiązkach.

 

Zanik tradycji i magii jaka im towarzyszyła, sprowadza ludzkie bytowanie do poziomu zwierząt - dążenia do konsumpcji, wydalania i czynności prokreacyjnych. Tymczasem odrzucanie "świętości" codziennych czynności bardzo zubaża życie.

 

Propaguję Cywilizację Polską jako metodę życia zbiorowego (za Konecznym). Polskie tradycje są odmienne od żydowskich, które implikuje nam KK. Jeśli o nich zapomnimy - utracimy poczucie polskości. A przecież , jak zaznaczyłem wcześniej, są to tradycje starsze od tych religijnych; są wspólne dla Słowian kontynuujących tradycje Ariów.