Mamy do czynienia z gwałtownym powiększaniem się aglomeracji miejskich. Czy jest to naturalne, czy też należy łączyć ten proces z czynnikami cywilizacyjnymi?

 

Na przestrzeni dziejów można dostrzec pojawianie się dużych miast, które upadały w wyniku splotu różnych okoliczności. Często tak "dogłębnie", że dopiero głębokie wykopy pozwalają na dotarcie do pozostałości.

Często, nawet po zburzeniu, na ich szczątkach zakładano nowe miasta - równie duże, bywa, że większe. Można uznać, że proces powiększania miast jest ciągły - coraz większa część ludzkiej populacji zamieszkuje w miastach.

Proces kolonizacji nowych terenów wiąże się z zakładaniem miast - tak było w przypadku inwazji greckiej na Europę, ale podobne procesy można zauważyć w innych regionach świata.

Czy zatem rozrost miast jest procesem naturalnym związanym ze wzrostem populacji? A może są inne korzystne powody rozrastania się miast?

Niewątpliwie skupiska ludności są związane z bezpieczeństwem; przy większej zbiorowości łatwiej je zapewnić. Dochodzi specjalizacja produkcji i możliwość kształcenia młodego pokolenia - występuje większa różnorodność zainteresowań, co pozwala na lepsze dostosowywanie do różnych okoliczności.

Jednak specjalizacja nie jest czynnikiem powodującym gigantomanię. Lepsze wyniki osiągano tworząc mniejsze struktury zwłaszcza, gdy wiązało się to z dostępem do surowców.

 

Miasta - olbrzymy  wymagają rozwiniętej logistyki związanej z zaopatrzeniem w żywność i usuwaniem odpadków. Czyli musiały to być regiony żyzne i zazwyczaj położone nad rzekami.

Dopiero później, wraz z rozwojem techniki zapewniano wodę pitną dostarczając ją niekiedy z odległych terenów, a żywność transportem morskim.

Wniosek jaki się nasuwa jest taki, że to nie rozwój techniczny był (i jest) powodem rozwoju miast, ale technika została do tego wykorzystana.

 

Nie jest to w pełni wykazane, ale uzasadnione wydaje się być twierdzenie, że gigantomania miast wywołana jest systemowo - jest związana z typem cywilizacji: (cywilizacja - to metoda życia zbiorowego), w tym wypadku cywilizacją o charakterze hierarchicznym.

Ten typ cywilizacji dąży do centralizacji władzy, a duże skupiska ludności są łatwiejsze do kontrolowania.

Z kolei cywilizacje personalistyczne będą dążyć do tworzenia struktury rozproszonej - lokalnych ośrodków wielkości zapewniającej spełnianie większości funkcji umożliwiających bytowanie.

 

Obserwując procesy zachodzące w społeczeństwach od tej strony widać, że hierarchiczny system władzy sukcesywnie powiększa swój zakres wpływów. Obecnie można mówić jedynie o enklawach "personalistycznych" usytuowanych w różnych regionach. W kontekście opisywanego trendu można dostrzec systematyczną likwidację wsi jako miejsca życia ludzi mało zależnych od centralistycznej władzy.

Ciekawostka, że w czasie tworzenia się wyobrażeń o cywilizacjach na początku XX wieku (prace prof. Konecznego), personalizm był wiązany z KK, ale np. Chesterton widział, że najbardziej odpowiednim kształtem tego modelu życia były polskie rozwiązania - wieś i dworki ziemiańskie pozwalające na wypełnianie większości funkcji rozwojowych lokalnych społeczności.

 

Widać, że temat wymaga szerszego opracowania - szczególnie w odniesieniu np. do polityki UE względem rolnictwa. Warto podkreślić, że niszczenie polskiego rolnictwa nie wynika li tylko z negatywnego stosunku Zachodu do Polski, ale ma głębsze, systemowe podłoże. Ma i będzie miało to wielkie znaczenie dla procesów, które obecnie zachodzą - przechodzenie na system wielobiegunowy, co może wiązać się z zerwaniem dotychczasowych więzów kooperacyjnych i przerwaniem łańcucha dostaw - zwłaszcza żywności.