Istnieje potrzeba ustalenia relacji między tymi instytucjami, a zacząć należy od ustalenia, że są to odmienne sposoby życia zbiorowego.

 

Ostatnio "przypomniałem" sobie poglądy Dmowskiego na polskość podane w skondensowanej formie przez A. Wielomskiego. To jedna z koncepcji sytuujących polskość wśród systemów organizacji życia zbiorowego. Bardzo ważna, bo wskazująca na polską odrębność, co wcześniej wcale nie było oczywiste.

Czy koncepcja w pełni spójna? Chyba nie do końca skoro nie uzyskała na tyle dużego poparcia społecznego by stać się wiodącą. Wygląda zaś na to, że "silniejszą" ideą była ta reprezentowana przez Piłsudskiego. 

Ciekawe, że Piłsudskiego nie umieszcza się wśród myślicieli kształtujących poczucie polskości, gdy jego zasługi na tym polu są, moim zdaniem, nawet większe niż te bojowe; walka, organizacja wojska i struktur państwa - to przecież realizacja idei współżycia. Bez takiej idei - trud organizacyjny natrafiłby szybko na opory różnych opcji prowadząc do dezintegracji.

Można przyjąć, że Dmowski uznał koncepcje Piłsudskiego za bardziej cenne i stąd ustępstwa. 

A jeśli przeanalizować ostatnie lata życia Dmowskiego, to widać tam próbę syntezy idei polskości w narodowym wydaniu i nadawanie jej walorów uniwersalnych. Próba nieudana - Dmowski nie zakończył swej działalności takim dziełem. Niemniej - to jeden z "większych" myślicieli początku XX wieku.

 

Godną odnotowania jest koncepcja Zadrugi Stachniuka. To także próba usytuowania polskości jako zasady organizacyjnej struktur państwowych w myśl zawartych w niej wartości. Stachniuk odwoływał się do słowiańskich tradycji z czasu przed chrztem chociaż nie zamierzał wprowadzać dawnych form kultu, co czynią obecnie rodzimowiercy.

 

Niejako na poboczu wskazanych trendów lokuje się myśl Konecznego z rewolucyjnym ujęciem kwestii cywilizacyjnych.

 

Jak można odnieść się do tych nieco odmiennych koncepcji, ale na pewno mających wspólne jądro - polskość?

Jednym z kryteriów może być stosunek do KK, a należy podkreślić, że  w sferze ideowej przełomu XIX i XX wieku, KK nie miał sobie równego przeciwnika w społeczeństwie polskim - w znakomitym zakresie potrafił zaspokoić "potrzeby duchowe" Polaka. Stąd tak częsta zbitka słowna Polak - katolik.

Tymczasem u wszystkich tych myślicieli wyraźny jest negatywny stosunek  do KK. I co ciekawe - im bardziej był on negatywny, tym mniej obecnie o nim wiemy. Do tej pory KK nie "darował" Piłsudskiemu - dalej kolportowane są negatywne oceny pochówku na Wawelu, a koncepcja państwa odrzucana na tyle, że odmawia się mu wizji - idei Rzeczypospolitej, gdy wszak samo określenie "II RP" już sugeruje polską odrębność.

W podobnym duchu zwalczany był, ale i dalej jest - Stachniuk. Z kolei Dmowski jest popierany, chociaż z zastrzeżeniami, bo miał w swych koncepcjach deizm. No, ale na łożu śmierci się nawrócił.

 

Z kolei Koneczny nie miał negatywnych konotacji formalnych - jego myśl uzasadniała rolę KK w Europie, a nawet na świecie. Jednak już samo twierdzenie o wielości cywilizacji budziło niechęć, gdyż odrzucało uniwersalizm, a do tego KK dążył. W KK doktrynalnie zakładano jedność cywilizacyjną opartą o wiarę (patrz koncepcje Kanta), gdzie te inne struktury można i należało traktować jako schizmatyckie odstępstwa od "prawdziwej" wiary. Koneczny imaginując Cywilizację Łacińską nadawał jej taką rolę - nadrzędnej idei kształtującej relacje społeczne. To, że to było zgodne z niemiecką szkołą filozofii było tylko przypadkowe;-)))

We wskazanym kontekście staje się jasne dlaczego idee Konecznego nie miały "wzięcia" w KK i instytucjach naukowych związanych z KK.

 

Inną cechą koncepcji jest łączenie idei z konkretnymi instytucjami życia publicznego; takie ujęcie utrudnia ocenę.Warto zauważyć, że instytucje publiczne są powiązane z ideami cywilizacyjnymi (to pewne wybiegnięcie naprzód - gdyż jeszcze cywilizacyjne ujęcie nie zostało przywołane). 

Na terenie Polski ścierały się (i dalej proces zachodzi) różne idee cywilizacyjne; każda z nich budowała swą odrębną instytucjonalność. Dlatego odniesienia do już istniejących rozwiązań społecznych zaciemnia obraz.

Włączona do rozważań postać Konecznego i jego koncepcji cywilizacyjnych jest tu o tyle zasadna, że rozwiązaniom Piłsudskiego, Dmowskiego i Stachniuka brakuje odniesienia cywilizacyjnego. Te projekty stałyby się jasne gdyby "za nimi" stała idea cywilizacyjna.

 

Wydaje się to proste i oczywiste - jest jednak wiele problemów.

Przede wszystkim brak jest definicji cywilizacji akceptowanej w duchu polskości. Proszę zauważyć, że dalej dominuje myśl Kanta oddzielająca cywilizację i kulturę w sferze publicznej, czego dowodzi dyskusja prowadzona m.in. na portalu Neon24.info, ale też na S24.pl. Efektem jest przekonanie, że sferę publiczną buduje  (może budować) kultura, która czerpie z inspiracji religijnej - a zatem kształt instytucji życia publicznego dany jest (może być) objawieniem.

Takie jest stanowisko KK - jeśli dokonać takiej oceny. I oczywiście - identycznie jest w judaizmie. Wszak hierarchiczna struktura społeczna, czy szerzej - hierarchiczność, ma być naturalna dla wszystkich struktur na świecie. Zainteresowanych odsyłam do prac o. Krąpca (także jednego z "większych" myślicieli), który dowodzi hierarchiczności, wszak z poczucia uczciwości stwierdza, że istnieje szereg zjawisk budzących wątpliwości, co wymaga dalszych prac dowodzących prawdziwości twierdzenia.

Żydzi byli znacznie mniej delikatni w dowodzeniu hierarchiczności świata, a za podstawę przyjęli sen Jakuba o drabinie prowadzącej do nieba.

 

Rewolucyjność pracy Konecznego zawarta w definicji cywilizacji jako metodzie życia zbiorowego polega na tym, że pomija hierarchiczność, a poprzez to wskazuje, że może być inne źródło inspiracji przy organizacji życia zbiorowego. Owszem - nie wyklucza tego, ale już samo ujęcie blokuje uniwersalność doktryny bazującej na objawieniu.

Do tego dochodzi drugi element istotny w myśli Konecznego - o wielości cywilizacji. To już ewidentnie odrzuca katolicki uniwersalizm. Uwieńczeniem jest trzeci element - możliwość porównań cywilizacyjnych.

 

Zwracam na to uwagę, gdyż przy koncepcji Kanta nie ma porównań jako takich - porównuje się poziom rozwoju technicznego (cywilizacja), albo kultury. Dopiero przy traktowaniu cywilizacji w której występują rozwiązania kulturowe wynikające z zasad cywilizacyjnych, można porównywać cywilizacje.

Takie ujęcie burzyło (by) obraz świata ówcześnie obowiązujący, a i obecnie mający wielu zwolenników.

 

Dopiero po przedstawieniu tych wszystkich zależności można przejść do rozpatrywania polskości jako alternatywy innych rozwiązań systemowych organizacji życia publicznego.  Myślę, że nie muszę wykazywać, że jestem, prezentując ideę Cywilizacji Polskiej, zwolennikiem i kontynuatorem myśli Konecznego po wyeliminowaniu z niej wpływu KK.

Warto zauważyć, że w Polsce ścierają się różne idee cywilizacyjne - jest to katolicyzm, turańszczyzna moskiewska, judaizm, niemiecka odmiana judaizmu, którą Koneczny określał jako bizantynizm, a także chrześcijaństwo, które z kolei można utożsamiać ideowo z polskością. Czyli pomieszanie z poplątaniem.

 

Ta notka ma na celu ustalenie relacji między katolicyzmem a polskością. Jest to o tyle trudne, że dalej pokutuje przekonanie, że polskość i katolicyzm to tożsamość (Polak - katolik). Tymczasem są to cywilizacje należące do różnych porządków: katolicyzm jest hierarchiczny, a polskość egalitarna.

Wszystko to trzeba porównywać na tle ewolucji cywilizacji, gdzie następuje sukcesywne dążenie do ujednoliceń porządków. Cywilizacje oparte na hierarchiczności dążą do stworzenia jednego modelu organizacyjnego. Można stwierdzić, że najbardziej zaawansowana jest Cywilizacja Chińska, gdzie widoczny jest totalitarny charakter struktury.

Podobny trend występuje w innych regionach - tworzenie struktury z jednym ośrodkiem decyzyjnym. Jest chyba oczywiste, że u nas tym jądrem ideowym jest judaizm. Efektem jest sukcesywne podporządkowywanie ideowe - dotyczy to np. Niemiec, gdzie hitlerowski nazizm to dokładnie judaizm z różnicą w postaci zamiany "narodu wybranego" na niemieckich "nadludzi".

Także KK ideowo został już podporządkowany judaizmowi. O ile chodzi o turańszczyznę - to jest tam wahanie - czy bliżej do modelu chińskiego, czy do judaizmu. A jest też opcja powrotu do słowiańskich korzeni.

 

Upadek KK, także w Polsce, należy rozpatrywać w kontekście odchodzenia od chrześcijańskiego egalitaryzmu (równoznaczne z personalizmem). Ten proces może ulec jedynie przyspieszeniu. Wszelkie próby ratowania nie mają szans przy obecnej strukturze. Koniecznym byłoby powrócić do korzeni, czyli chrześcijańskiego egalitaryzmu.

 

W przypadku Polski, polskości i roli jaką KK odgrywa w naszym społeczeństwie sytuacja jest bardzo trudna. W dalszym ciągu blokowana jest możliwość prezentowania polskich zasad współżycia. Jeśli już - obraz pokazywany jest "w krzywym zwierciadle". Dalej dominuje nacisk na judaizowanie społeczeństwa, co czyni się poprzez niszczenie wszelkich norm społecznych (LGBT) i instytucji życia publicznego - choćby szkolnictwa. Efektem jest to, że nie ma "osnowy" życia społecznego. Bez niej - społeczeństwo staje się bezwolnym stadem, którym łatwo zarządzać.

KK tworzy osnowę życia społecznego (ujawniane przypadki pedofilii mają podważyć i tę sferę działań KK). W zakresie  podstawowych relacji społecznych - zależności są tożsame, albo bardzo bliskie polskim.  Gwałtowne usunięcie  KK z tej sfery - stworzy pustkę, którą wypełni judaizm. I już jest to czynione - mentalność wielu ludzi uważających się za Polaków jest przesycona judaizmem.

Dlatego ważne jest, aby jak najszerzej propagować polskość - jako zasady współżycia z jednoznacznym wskazaniem źródła - zasad Cywilizacji Polskiej. Stąd stwierdzenie, że nie należy zwalczać KK, a raczej, póki można, wykorzystywać jego wpływy do budowy podstaw  współżycia społecznego, a wskazując, że te zasady są takie same jak w chrześcijaństwie.

(Można twierdzić, że chrześcijaństwo to "nawrócenie" na polskość).

 

Zdaję sobie sprawę, że poruszone tu kwestie są dla wielu kontrowersyjne. Mogą budzić wątpliwości, gdyż stoją w sprzeczności z mentalnymi "wdrukowaniami" jakie obowiązują. Wiele twierdzeń może być uznanych za wątpliwe - jednak , przy uczciwej analizie, są spójne. Owszem - wymagają szerszych analiz i uzupełnień - dyskusji. I na to liczę, że staną się fermentem nowego myślenia.