Dyskusja pod notką A. Madeja jest ciekawa, ale z racji technicznych - zaczynam się gubić "między komentarzami". Stąd - nowy wątek.

W zasadzie chodzi o poglądy przedstawione przez Tiamat, Miarkę i po części te, które są widoczne u Andrzeja Madeja, a pośrednio też u Andrzeja Nowaka - przywołanego w notce.

Zasadnicza sprawa dotyczy tego, czy kultura jest odrębna od cywilizacji.
I tu wspomniana grupa, z miarką jako prowodyrem - bo najbardziej jasno uformował swoje zdanie, twierdzi, że są odrębne.

Tymczasem ja, rozwijając myśl Konecznego wskazuję, że kultura jest "produktem" cywilizacji. I właśnie z tego powodu jednym z pierwszych moich twierdzeń na tematy cywilizacyjne było: "CYWILIZACJA KREUJE RELIGIE. NIGDY ODWROTNIE".

To zasadnicza różnica w przedstawianych poglądach. Bo jeśli kultura jest odrębna, to ona kreuje religie, albo też, przy założeniu boskiej interwencji (objawienia) religia jest pochodzenia boskiego i to ona kreuje kulturę, a dalej cywilizację.

I tu jest problem, bo w takim modelu nie ma mowy o wolnej woli i "współpracy" między Stwórcą i stworzeniem - trzeba wykonywać wolę Boga. Czyli jesteśmy niewolnikami. Wszelkie bajania o wolnej woli, personalizmie itd. - należy między bajki włożyć.

Moja (raczej nie moja, ale przeze mnie przedstawiana) koncepcja polega na tym, że to CZŁOWIEK ustala zasady współżycia kierując się swoimi potrzebami, ale też biorąc pod uwagę występujące w naturze zależności, które można określić jako PRAWO NATURALNE.
Ważne jest, aby nie dochodziło do konfliktu między PRAWEM NATURALNYM a ludzkimi dążeniami.

Konkludując - w takiej sytuacji nie jest potrzebny "boski nadzór"- bo jest on w prawie naturalnym. Przecież taki miarka, nawet gdyby się nadymał do rozpuku i machał rękami, to nie poleci - bo takie są zasady.

I o to jest cały spór. Ludzie pokroju miarki, ale też i innych tu wymienionych, a i wielu, wielu innych, odrzucają ludzką samodzielność w podejmowaniu decyzji. Dlaczego? Dlatego, że są wyznawcami judaizmu.
Bo w naszym kręgu kulturowym basenu Morza Śródziemnego to judaizm wprowadził zasadę prawa objawionego, a z tego wynika, że , w skrócie, cywilizacja jest "produktem" kultury (u Kanta kultura jest powiązana z ideową stroną sfery publicznej).
Obecnie w UE judaizm dominuje ideowo. To stąd się bierze, że nie widzimy różnic między UE, a poprzednio komunizmem. Po prostu komunizm jest produktem judaizmu - jako myśl Marksa wywodząca się z judaizmu.

Judaizm za wszelką cenę chce zniszczyć wszelkie ślady odrębnego myślenia odrzucającego "prawo objawione". O to się toczy obecny spór dotyczący praworządności. Kilkanaście chyba już lat temu Maciej Giertych chciał w Brukseli wydać kompendium myśli Konecznego. Wrzask podniósł się na całą Europę, że nie wolno za pieniądze unijne propagować takich rzeczy. Broszurę wycofano.
Obecnie do tej roli wykorzystuje się KK - bo tylko tak można wyjaśnić mentalne wygibasy tworzone przez ludzi Kościoła - piszę tu o poważnych myslicielach - także JPII, a gdzie ludzie tacy jak miarka, czy też Andrzej Madej i inni uczestniczą w procederze. Każdy na swój sposób.

Juz pisałem i to wielokrotnie - obecnie obowiązująca doktryna KK jest w pełni zjudaizowana, a wszelkie próby "rozluźnienia" są przez "katolików" uważane za schizmę. Tak można okreslić postawę względem ustaleń SWII i poczynań Franciszka.

Temat jest trudny i "szeroki". Odniosę się jeszcze do Tiamat - też propagatorki judaizmu, która nie może zrozumieć stwierdzenia, że "chrześcijanin nie grzeszy". (Na marginesie - jej uwaga wskazuje na miałkość umysłu. Bo argumentacja jaka przedstawiła jest na poziomie przedszkolnym w tym dyskursie).
Otóż grzech jest "produktem " żydowskim określającym przekroczenie PRAWA OBJAWIONEGO.
Tymczasem chrześcijaństwo (szerzej - personalizm) odrzuca to prawo, zatem i nie ma grzechu. (To jest napisane nawet w Biblii, tylko nie chce się wam czytać uważnie. Sprawa dotyczy Rubena, który "używał" żony Izraela, a swej macochy. Wyjaśniono tam, że wcześniej nie było takiego prawa, a zatem Ruben nie zgrzeszył.).

W odniesieniu do przekazu Chrystusa - on zgodził się na swą śmierć, aby pokazać, że nauka, którą głosi jest tak ważna, że warto się dla niej poświęcić, a jest to odrzucenie żydowskiego "prawa". W takim rozumieniu - oddał swe życie, ale nie "za  grzechy", ale aby "wyzwolić  od grzechu", czyli  przestać podlegać żydowskiemu prawu. (Specjalnie usunąłem słowo "nasze" i "nas" - bo przekaz Chrystusa był kierowany do Żydów, a nie do wszystkich ludzi).

I to by bylo na tyle w tej uwadze.